Czasobrak


Kolejne dwa zdjęcia z Poznania, pozowali Malwina i Wojtek, stylizowała Ola :) Więcej zdjęć jak zawsze na facebooku.
Ogólnie jestem do tyłu z robotą. Powinnam już mieć dawno temu obrobioną całą tę sesję. Ale jakoś tak się złożyło, że najpierw znaleźliśmy się na parapetówce mojej pierwszej pary młodej, którą fotografowałam, następnego (i dość ciężkiego) dnia rano musieliśmy znaleźć się w Gdyni i zrobić zdjęcia podczas biegu niepodległościowego (nordic walking). Po czym następnego dnia znów byliśmy na imprezie… No i tak jakoś zleciało. Ale muszę powiedzieć, że u Maćka i Eweliny piłam najlepszą malinówkę na świecie! Naprawdę. Mniejszym druczkiem dodam też, że nie powinno się jej mieszać z szampanem, czystą i cytrynówką gdyż wtedy the day after może człowieka lekko przerazić. Głowa mnie rano bolała tak, że nie mam na to nawet żadnego epickiego porównania. Ale ogólnie było godnie :) No może poza tym, że nie wpuścili nas na osiedlowe karaoke. W każdym razie powiedziałam sobie dnia następnego, że nie będę więcej pić nalewek, bo jakoś tak chyba mi nie służą. A że jak ogólnie wiadomo moja silna wola jest raczej słaba to już dzień po postanowieniu musiałam o nim zapomnieć ;p No bo jak to tak nie spróbować cytrynówki, która przyjechała aż z Olsztyna? No nie wypada c’nie? Dodam jeszcze, że była wyborna i na całe szczęście nie aż tak mocna ;)
